|
Dolina Kościeliska 26.07.2010r  Można po zakopiańskiej Równi Krupowej rankami i wieczorami snuć się z głową pełną myśli, refleksji i wspomnień. Można też wybrać bardziej dynamiczną wersję spędzania wakacyjnego czasu pod Tatrami. Tak, jak to czyniła kilka lat temu znakomita aktorka, pani Krystyna Feldman. Ta drobnej budowy, znakomita artystka, kiedyś przeleciała na szlaku koło mnie z taką szybkością, że nawet nie zdążyłem się jej ukłonić. Myślę więc o miejscu, które po prostu żąda od człowieka ruchu, aktywności wyrażanej marszem to po leśnych ścieżkach, to po kamienistych przejściach nad potokami górskimi. Miejscem tym jest dla mnie Dolina Kościeliska, ponieważ swoim obszarem i kształtem niesie wyzwania. Przekonałem się osobiście, że jest wyjątkowo długa - dziewięć kilometrów - o czym powiedziały mi obolałe nogi po intensywnym marszu na Ornak. Długa jest na dziewięć kilometrów; posiada powierzchni około 35 kilometrów kwadratowych. Urokiem Kościeliskiej jest to, że ma ona liczne boczne odgałęzienia. Największe z nich to: Dolina Miętusia, Dolina Tomanowa, Dolina Pyszniańska (Pyszna). Ta ostatnia leży w przedłużeniu głównego biegu Doliny Kościeliskiej i nie prowadzi tam współcześnie żaden znakowany szlak turystyczny. Pozostałe większe odgałęzienia to: Żleb pod Wysranki, Wąwóz Kraków, Wściekły Żleb, Iwanowska Dolinka, Dolina Smytnia. Dnem tej malowniczej doliny płynie - raz w szerszym, to znów w zwężonym korycie - Kościeliski Potok. Zazwyczaj niesie z sobą upragniony w skwarne dni chłód. Nad Kościeliską panuje dostojna góra Błyszcz, wysoka na ponad dwa tysiące metrów. Z doliny podziwiam, znajdujący się gdzieś daleko, na horyzoncie najwyższy szczyt Tatr Zachodnich, Bystrą. W Dolinie Kościeliskiej znajduje się kilka bardzo popularnych jaskiń, między innymi Jaskinia Mroźna, Smocza Jama, Jaskinia Mylna i Jaskinia Raptawicka. Kiedyś wszystkie je zwiedziłem. Teraz było by to trudniejsze. Idąc już zwolnionym krokiem, niemal co chwilę podnoszę głowę, by przekonać się, że ściany w tym wąwozie w trzech miejscach zwanych bramami (Brama Kantaka, Brama Kraszewskiego i Brama Raptawicka), zbliżają się blisko do siebie. W bardzo dawnych czasach Dolina Kościeliska była związana z przemysłem hutniczym. Srebro, miedź i antymon wydobywano tu już od końca XV stulecia. Od końca XVIII wieku wydobywano jednak głównie rudy żelaza. W Starych Kościeliskach zajmowano się przetapianiem tej rudy. Zlokalizowano tu przede wszystkim kuźnię, chaty robotników, karczmę, leśniczówkę oraz kościółek dla robotników. Właśnie od kościółka pochodzi nazwa doliny. Pod koniec XVIII wieku pojawili się tutaj pierwsi turyści. Od 1815 roku dolina wypełniła się turystami już ponad wszelką miarę. Wędrowali nią aż na szczyt Bystrej, aby podziwiać cudowny wschód słońca. Twórcze inspiracje czerpali tu tacy ludzie literatury i sztuki, jak: Deotyma, Wojciech Gerson, Seweryn Goszczyński, Walery Eljasz-Radzikowski, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Stefan Żeromski, wcześniej Adam Asnyk. W leśniczówce utworzono pierwsze schronisko. Jan Gwalbert Pawlikowski zaczął badać i opisywać jej jaskinie. W czasie II wojny światowej w dolinie ukrywał się oddział partyzancki imienia Szczorsa, a doliną kurierzy tatrzańscy przeprawiali się za granicę. W cyklu wierszy tatrzańskich Asnyk pomieścił piękny wiersz „Kościeliska". Przywołajmy jego fragment: Przez skał rozdartych podwoje Przegląda wąwozu łono, Gdzie szumią srebrzyste zdroje Melodię głazom nuconą - Przez skał rozdartych podwoje Świerk zwiesza konary swoje, I słońca blask się przeciska... To Kościeliska! Dolina Kościeliska była też ulubionym miejscem dla poszukiwaczy skarbów. Świadczą o tym liczne, pozostawione przez nich znaki na skałach. Ale przecież i one mają swoisty urok. Największy jednak dreszcz wywołuje świadomość, że na tym obszarze istniał świat „janosików", którzy nie szukali skarbów w jaskiniach, ale na drogach grabili bogaczy, by wspomagać góralską biedotę. Włodzimierz Wójcik Napisz do autora: redakcja@e-sosnowiec.pl
|