|
Nadciągająca katastrofa 26.07.2010r  Zakończyliśmy nasze ostatnie rozmowy o historii Zagłębia Dąbrowskiego w roku 1697, kiedy to do Polski wjeżdżał przez Czeladź król August II Mocny. Jego mowa powitalna obiecywała iż pod rządami elektora saskiego z dynastii Wettinów Polska przemieni się w kraj szczęśliwości. Zapowiedzi te bynajmniej spełnić się nie miały, bowiem nowy król traktował Polskę jako pole rozgrywania swoich starań o potęgę Saksonii a w końcu sam zaproponował ... rozbiór Polski. Razem z Augustem II Mocnym wjeżdżały do Polski jego wojska - przez Czeladź przejechały dwa regimenty dragonów oraz sascy kirasjerzy pod wodzą hr. Eck'a oraz setki dygnitarzy saskich, którzy mieli od tej pory szarogęsić się w Polsce z pełnomocnictwami nowego monarchy. Wojska saskie rozpoczęły więc swe „popasy" między Brynicą, Przemszą a Wisłą, od początku zapisując się w dziejach regionu jako grabieżcy i awanturnicy. Niebawem też (dla poznania ogólnego tła historycznego tego okresu odsyłamy do podręczników szkolnych) August II zawarł z carem Piotrem Wielkim sojusz przeciwko Szwecji; wciągnął tym samym Polskę do wojny północnej. Rychło się okazało, że szwedzki król Karol XII nic miał zamiaru poddawać się presji Rosji i Sasów; pobił wojska saskie w Inflantach (1701 r.) i zdecydowanie wkroczył do Kurlandii a następnie do Polski. Zażądał wówczas detronizacji Augusta II a w zamian ofiarowywał Polsce sojusz przeciwko Rosji. Nie czekając na odpowiedź Karol XII parł w głąb Rzeczypospolitej: padła bez walki Warszawa i armia szwedzka zbliżała się do Małopolski. Tu zagrodziły jej drogę wojska saskie i polskie wierne Augustowi II. Niedaleko obecnego Zagłębia, między Pińczowem a Kielcami, pod Kliszowem rozegrała się 19 lipca 1701 roku bitwa, z której zwycięsko wyszli Szwedzi. Walczące po stronie saskiej oddziały polskie dowodzone przez hetmana wielkiego koronnego Hieronima Lubomirskiego, w trakcie walki opuściły sojuszników i wycofały się z pola bitwy. Karol XII opanował już bez walki Kraków, a jego wojska rozlały się po całej Małopolsce i zaczęły ją pustoszyć. Szwedzi dotarli też i do terenów dzisiejszego Zagłębia panując nad nimi ostatecznie. Nie był to więc czas dla naszego regionu szczęśliwy. Wiele wsi, rozgrabionych przez Szwedów, opustoszało, miasta złupione przez rajtarów Karola XII ledwo dyszały; gwałtom nie było końca. Kiedy Karol XII dokonał podboju Saksonii, zmusił do abdykacji Augusta II i poparł wybór Stanisława Leszczyńskiego na króla Polski - w żadnym wypadku nic ulżyło to doli tej części zachodniej Małopolski, na której obecnie mieszkamy. Wojny XVIII wieku tylko pozornie pozostawiły nasz region na uboczu, co nie oznaczało, iż nie odczuwał on skutków wyniszczających kampanii wojennych. Natomiast tuż za Brynicą następowały poważne zmiany. Ostatni książęta śląscy z rodu Piastów wymarli a na Śląsku wzrastały wpływy pruskie. Ostatecznie Śląsk, po krótkiej wojnie, przypadł Prusom (zabór dokonany w 1740 r. usankcjonowany w latach 1742-1748, ostatecznie zatwierdzony w 1763 r) i odtąd za Brynicą panowanie swe zaczęli Prusacy Fryderyka II. Historyk Śląska Kazimierz Popiołek pisał: „Przy całkowitej obojętności ówczesnego polskiego państwa Śląsk, dawna polska dzielnica, dostał się w ręce Prus. Polska nie próbowała wyciągnąć korzyści z ówczesnej sytuacji. Co gorsza, poważnie wzmocniły się Prusy, które nie kryły się ze swoimi wrogimi wobec Polski zamiarami. Znacznemu wydłużeniu uległa granica Polski z Prusami. W ten sposób zabór Śląska przez Prusy był pewnego rodzaju przygotowaniem, wstępem do rozbiorów Polski, które dokonały się w kilkadziesiąt lat później głównie z inicjatywy Prus i przy ich najczynniejszym udziale" [Historia Śląska od pradziejów ... , str. 118]. Inny historyk pisał: „Po wojnie północnej nadszedł czas pokoju niespotykanej w dziejach. Rzeczypospolitej długotrwałości. Utarczki z Sasami w latach 1701-1716, peryferyczne działania wojenne wczasach dwukrólewia 1733-1735 i naruszanie polskich granic przez wojska ościenne w czasie wojen śląskich i wojny siedmioletniej, to jedynie znikome zakłócenia przeszło 50 letniego błogiego pokoju. Zdemilitaryzowana Rzeczpospolita nie tylko nie prowadziła wojen i nie była terenem działań wojennych, ale jej obywatele ponosili zgoła znikome świadczenia na rzecz państwa. Niemal cały dochód narodowy, którego tak znaczną część w Prusach, Austrii i Rosji pochłaniało państwo, w Polsce szedł do kieszeni ludzi prywatnych i instytucji kościelnych" [Emanuel Rostworowski „Czasy saskie i Oświecenie" Zarys Historii Polski, str.309]. Historyk ma rację i jednocześnie jej nie ma - w skali całej Rzeczypospolitej owe „peryferyjne" wojny nie przyniosły większej szkody; niestety tereny dzisiejszego Zagłębia, jako nadgraniczne, nie były oszczędzane. Wydarzenia na Śląsku i kolejne wojny śląskie oraz wojna siedmioletnia, wielekroć przenosiły się za Brynicę i nad Przemszę. Nikt nie strzegł polskiej granicy, zarówno austriackie jak i pruskie oddziały, w razie potrzeby, bez kłopotów przekraczały graniczne nurty zagłębiowskich rzek i buszowały w naszym regionie, dokonując zniszczeń a nawet biorąc siłą rekruta. Pisał K. Popiołek: „Polska pozostała obojętna, ale bynajmniej nie na uboczu prowadzonych walk. Przez polskie ziemie zachodnie przemaszerowywały wojska austriackie, pruskie a nawet rosyjskie, tutaj zaopatrywały się w żywność i pieniądze, ściągane w postaci kontrybucji" [str.120]. O samodzielności Polski mowy już być nie mogło. W roku 1764 na tron polski wstąpił Stanisław August Poniatowski, wspierany przez Katarzynę II. Wojska rosyjskie otwarcie stacjonowały w Polsce; wszystko szło w kierunku rozbiorów. Jan Przemsza-Zieliński Koniec szkicu CXVI C.D.N. Foto: Bitwa pod Kliszowem, nieopodal Zagłębia Dąbrowskiego, doprowadziła do przegranej wojsk saskich króla Augusta II Mocnego.
|